Przedstawiam kolejne owoce sesji jesiennej, autorstwa Kamili Gołębiewskiej, kapelusik z jedwabiem i szary szal, który kiedyś uwiłam na warsztatach, ale nie zdążyłam sfotografować, bo powędrował prosto do mamy...
Pamiętam jak kiedy jako mała dziewczynka wpatrywałam się w moją mamę myjącą włosy, to były te chwile, kiedy kształtował się prawdopodobnie we mnie po raz pierwszy kanon kobiecego piękna. Pamiętam wodę spływającą po lśniącej powierzchni niczym wodospad.
Moja mama, była dla mnie zawsze najpiękniejsza kobietą świata.
Pamiętam kiedy wpatrywałam się w nią gdy się malowała, czesała.... zawsze zadbana, ale zawsze naturalna, bez farby na włosach, solarium...
jako dorastająca zbuntowana panienka, miałam mnóstwo żalów do niej, pretensji...
Teraz z dnia na dzień, nie potrafię sobie już ich przypomnieć, za to w Tych oczach widzę jakieś nieograniczone pokłady ciepła, miłości i dużo więcej, dużo więcej niż jestem w stanie wyrazić i opisać...
niedziela, 13 lutego 2011
środa, 26 stycznia 2011
Świąteczna seria broszek
Na list do Mikołaja już za późno, ale wiem już, że muszę zainwestować w aparat, bo namęczyłam się a i tak nie udało się oddać koloru kapci:(
Dla ciekawych, czerwona broszka była robiona z wełny merynos australijski z domieszką trochę grubszej szarej wełenki. Wycinałam krążki z prefilcu i dofilcowywałam je razem do żądanego efektu.
Dla ciekawych, czerwona broszka była robiona z wełny merynos australijski z domieszką trochę grubszej szarej wełenki. Wycinałam krążki z prefilcu i dofilcowywałam je razem do żądanego efektu.
Etykiety:
biżuteria-kolczyki,
broszki,
Filcowe Kwiaty,
kapcie,
kwiaty
piątek, 31 grudnia 2010
Wild Is The Wind

Oto szal, wykonany metodą "nuno", czyli filcowany na jedwabiu. Ta praca jest mi wyjątkowo bliska. Wyfilcowałam na tym szalu wszystko co jest dla mnie najbardziej inspirujące; wiatr, niebo w rozmaitych nastrojach, światło, woda, morskie fale...
Mija rok od pierwszego posta na tym blogu. Wydarzyło się tak wiele dobrego, mimo mojej małej wiary...
Jestem więc wdzięczna Panu Bogu za każdą osobę, każdego anioła, którego uparcie do mnie posyłał każdego dnia. Z tego miejsca, wszystkim tym aniołom dziękuję, za każde najmniejsze słowo wsparcia i cierpliwość, za każdą życzliwą myśl czy choćby westchnienie.
Powoli nabieram odwagi do tego, by śmielej sięgać po marzenia, rozwijać skrzydła.
Na nowy rok, życzę wszystkim a w szczególności wszystkim kobietom pełnym niepewności, obaw i kompleksów, by odważyły się ponieść emocjom, natchnieniom, marzeniom, tym jeszcze niespełnionym... życzę by uwierzyły, że Stwórca ma dla nas znacznie wspanialsze plany, niż jesteśmy to sobie nawet w stanie wyobrazić a jego hojność nie zna granic.
Mam kilka blogowo-noworocznych postanowień.
Po pierwsze regularnie raz w tygodniu pisać post:)
Poza tym jeszcze kilka, ale na razie niech pozostaną tajemnicą.
Pozdrawiam ciepło filcowo, jeszcze raz w starym roku!
P.S A jednym z moich aniołków była właśnie Kamila Gołębiewska, autorka zdjęć powyżej oraz innych, które sukcesywnie pokażę na blogu.
www.coookolwiek.blogspot.com/
środa, 10 listopada 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)




